Kutaisi – Bagrati – Gelati – Jaskinia Prometeusza

Po nocnym locie dotarliśmy nad nieco pochmurne i wilgotne Kutaisi. Miły pan na stanowisku imigracji zrobił nam zdjęcia i wprowadził do systemu. Przylecieliśmy na dowód osobisty, nie wzbudziło to jego zdziwienia, choć zauważyłem iż procedura trwała nieco dłużej niż w przypadku paszportowców.

 

Chwilka oczekiwania na bagaże i można było opuszczać terminal lotniska.

Na zewnątrz przywitał nas własciciel Hostelu Kutaisi, Kote, mówiący po polsku i bardzo pomocny. Pomógł w zakupie turystycznego startera GeoCell i ruszylimy w stronę auta. Kote stwierdził, żę przyjechał Calibrą i nie spodziewał się 'strong man like you', po czym niezwłocznie zatrzymał przejeżdżającą taksówkę i kazał wysiadać pasażerom (z Polski) i zostawić bagaże. On miał ich wziąć ze sobą a my mieliśm wsiadać do taksówki. Pasażerowie taksówki nie za bardzo wiedzieli o co chodzi i byli przerażeni ale zamiana została przeprowadzona i ruszyliśmy w drogę. Nasz starszy pan taksówkarz rozpędził swoją zagazowaną Vectrę do prędkości teoretycznie niemożliwych i brawurowo acz stanowczo dowiózł nas na główny plac w Kutaisi gdzie wymieniliśmy diengi i ruszyliśmy dalej. Po chwili dojechaliśmy pod obskurny budynek, równie obskurny jak praktycznie każdy budynek w Kutaisi z wyjątkiem placu głównego, kttóry w środku jednak okazał się byc bardzo fajny i przywoity. Taksówkarz wziął od nas tylko 10GEL, pomimo iż kurs ten normalnie kosztuje 20GEL.

W oczekiwaniu na nasz zajęty pokój żona i syn położyli się spać a ja popijałem herbatkę, spacerowałem po okolicy i rozmawiałem z pozostałymi gośćmi na temat wskazówek, możliwości i ciekawostek. Kiedy wszyscy już się rozbudzili poznaliśmy młode małżeństwo z ambitnymi planami zdobycia Kazbegu i zdecydowliśmy iż wspólnie zaliczymy atrakcje Kutaisi.

Najłatwiej było zacząć od katedry Bagrati, która znajduje się około 10 minut spacerkiem od naszego hostelu. Budynek jest niewątpliwie ładny i wiąże się z nim bardzo ciekawa historia, ale coś nie trybi. Ewidentnie widać, że katedra odbudowana została w sposób, który można określić mianem mało autentycznego. Nowoczesne wstawki, rażąco czyste i białe kamienie…trudno się dziwić, ze wedle UNESCO autentyczność tego zabytku jest dyskusyjna. Z drugiej strony trudno dziwić się Gruzinom, że odrestaurowali tak dla nich ważny budynek. Uważam, że warto katedrę zobaczyć jeśli jest się w okolicy ale nie robiłbym objazdu specjalnie w tym celu.

 

 

 

Następnym punktem dnia był odbiór samochodu. Mieliśmy dostać go rano, jednak w Gruzji obowiązuje alternatywne poczucie czasu.😉 Samochód dotarł około 13:00. Nie był to wynik zły zważywszy iż jechał z Tbilisi.😉

Po załatwieniu formalności ruszyliśmy w drogę w jedno z najciekawszych przyrodniczo miejsc w okolicy Kutaisi czyli Jaskinię Prometeusza. Ogromna, krasowa jaskinia zrobiła na nas duże wrażenie i jest na pewno warta wejściówki w wysokości 6GEL.

 

 

 

Zdjęcia, szczególnie te wybierane naprędce nie oddają ogromu i piękna tej jaskini.

Następnym formalnym punktem był monastyr Gelati. Ten zrobił na nas ogromne wrażenie. Dojazd malowniczą serpentyną na górujące nad Kutaisi wzniesienie, nadchodzący zmrok i tajemnicze (dla nas) prawosławne śpiewy podczas nabożeństwa, które akurat miało miejsce spotęgowały atmosferę pięknego, choć nieco zaniedbanego monastyru.

 

 

 

 

Po wieczornym spacerku po Kutaisi, przyszedł czas na piwko i inne smakowite konsumpcje w gronie Polaków w Hostelu.😉

 

 

This entry was posted in Kutaisi and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s